Home Tags Posts tagged with "MKiDN"
Tag:

MKiDN

stypendium Ministra Kultury

Czas przymierzyć się do złożenia wniosku na stypendium z budżetu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Warto się zmobilizować, bo to dokonała okazja, żeby zrealizować własny projekt i spełniać swoje ambicje.

Dlaczego warto aplikować?

Dobrze jest pomyśleć o tym, jako o szansie dla siebie. Na realizację projektu, który już od dawna chodził nam po głowie, albo nawet takiego, który wpadł do niej całkiem niedawno. Stypendia Ministra Kultury to stypendia twórcze (związane z konkretnymi dziedzinami artystycznymi) i stypendia z zakresu upowszechniania kultury (animacji, edukacji, zarządzania, wspierania rozwoju kadr i pracowników sektora kultury). Trenerzy Good Books korzystali z takich stypendiów i bardzo je sobie chwalą:

Joanna Tabaka:

Chyba jedyna taka możliwość, gdzie nie potrzebujesz fundacji i instytucji, aby pozyskać środki i Ty sam realizujesz autorski projekt. Rozliczenie też bardzo proste (choć minimalny stres zawsze jest). Polecam, bo to ogromny komfort działania.

Marta Kryś:

Polecam. Dzięki stypendium zrealizowałam projekt z edukacji regionalnej. Dużo pracy, ale i dużo satysfakcji.

Karol Baranowski:

Stypendium to niepowtarzalna szansa na rozwój zawodowy i osobisty. To możliwość działania w obszarach, które są Twoją pasją i jednocześnie dzielenie się tą pasją z innymi bibliotekarzami.

Zasada jest prosta: co miesiąc stypendysta otrzymuje 3,5 tys. zł brutto miesięcznie, które mają zapewnić finansowy spokój i komfort na czas realizacji projektu. Na koniec prezentuje efekt swojej pracy i opisuje jej przebieg w specjalnym raporcie. Wniosek, podobnie jak do Programów Ministra składa się elektronicznie, potwierdzenie i wszelkie załączniki potwierdzające zaangażowanie i inne dokonania tego, który składa wniosek przesyła się tradycyjną pocztą.

Dla kogo jest stypendium Ministra Kultury?

Co ważne, stypendia nie obejmują tylko działalności twórczej, to znaczy: nie są przeznaczone tylko dla artystów. Ambitni i kreatywni pracownicy instytucji kultury, organizacji pozarządowych, badacze i menadżerowie mają takie same szanse na zdobycie pieniędzy na rozwój swoich projektów, co artyści zajmujący się danymi dziedzinami sztuki. To duży przełom (który miał miejsce już kilka lat temu) i szansa na rozwój i profesjonalizację sektora. Dostrzeżenie potencjału, który tkwi w pracownikach instytucji, a nie tylko w artystach jest naprawdę dużym krokiem do przodu w myśleniu o kulturze w ogóle i zagospodarowaniem ogromnej wyrwy, w którą siłą rzeczy wpadali bardzo zdolni, pracownicy sektora, którzy z powodów, często tylko finansowych, nie mogli realizować swoich projektów. Na szczęście, co roku przy dziedzinach: „animacja i edukacja kulturalna” i „zarządzanie kulturą i wspieranie rozwoju kadr kultury” pojawiają się nazwiska dumnych stypendystów, którzy przez najbliższy rok lub kilka wybranych miesięcy będą realizować swoje przedsięwzięcia.

Gramy na siebie

Warto wziąć się w garść i podjąć decyzję o wypełnieniu wniosku. Z wielu powodów. Przede wszystkim stypendia mają na celu wspieranie indywidualnego rozwoju artystów, ale też animatorów, edukatorów czy badaczy. Jest to typowe „granie na siebie” – rozwój własnych umiejętności, podwyższanie kompetencji, istotny krok w karierze zawodowej, który później może otworzyć wiele drzwi. Dodatkowo, projekty realizowane w ramach stypendium służą czemuś większemu: dokonaniu jakiejś zmiany, działaniom na rzecz społeczności lokalnej albo grupy odbiorców, którą wokół siebie zgromadzimy. Dają możliwość połączenia dobrego z pożytecznym.

Minister Kultury, organizator konkursu, daje składającym wnioski dużą swobodę. Mogą one albo „nawiązywać do tradycji, pozostawać w dialogu z osiągnięciami polskiej i światowej kultury”, ale też skoncentrować się na poszukiwaniu nowatorskich formuł – nowych bodźców, czegoś, czego dotąd nie było.

Ważne jest, żeby propozycje wykraczały poza codzienną pracę, nie stanowiły jej naturalnego przedłużenia, tylko były czymś odrębnym, dodatkowym. Naturalne jest, że będą z nią jakoś korespondowały, przecież, najczęściej, to ta sama dziedzina: ważne żeby się nie pokrywały. Warto pamiętać też, że to co przesyłamy jako propozycję w ramach działań stypendialnych nie może pokrywać się z żadnym innym projektem finansowanym z środków zewnętrznych: grantów, konkursów, Programów Ministra itp.

Aplikować – nic prostszego!

Wniosek o stypendium składa się elektronicznie, przez znany z Programów system EBOI. Tradycyjną pocztą do ministerstwa przesyłamy tylko wydrukowane i podpisane potwierdzenie złożenia wniosku i wszystkie załączniki, dodatki, którymi chcemy go wyróżnić: portfolia, dokumentacje foto i video poprzednich projektów, pisemne rekomendacje – taką większą wizytówkę w kopercie. Doświadczenie podpowiada, że warto aby materiały były przesłane w atrakcyjnej wizualnie formie, uporządkowane i takie, które „od razu widać”. Kolejna płyta, którą będą przeglądać oceniający może być nużąca, ale a to dobrej jakości wydruk – na pewno przyciągnie wzrok. Pamiętajmy też, żeby każdy z załączników, który przesyłamy pocztą elektroniczną dokładnie podpisać: imieniem i nazwiskiem, ale też numerem wniosku.

Formularz

Formularz jest krótki, prosty i przyjemny. Wyraźnie widać, czego komisja stypendialna oczekuje. Wymagane są szczegółowe i skrócone opisy projektów – warto dłużej popracować, przede wszystkim nad punktem „syntetyczny opis projektu/przedsięwzięcia”, bo to jest nasze pięć minut – okazja do autoprezentacji i zaciekawienia czytelnika. Od tego dużo zależy, czy po tych kilku zdaniach, ktoś będzie zaintrygowany, zaciekawiony, czy jednak przeciągnie się i ziewnie znudzony. Do tych, którzy lubią napisać więcej niż mniej: nawet w szczegółowym opisie zadania mamy ograniczoną liczbę znaków: warto upewnić się, że opisujemy wszystko precyzyjnie i we właściwych proporcjach. Należy jednak unikać skrótów myślowych i niezrozumiałych metafor – trzeba być precyzyjnym.

Powinniśmy też przygotować się do nazwania i przedstawienia trzech najważniejszych celów projektu nad którym będziemy pracować kilka miesięcy, może nawet rok. Pamiętajmy o dwóch rzeczach:

  • pomimo tego, że poruszamy się w sferze kultury, czasami dość luźnej, płynącej własnym rytmem, cele realizacji projektu na pewno da się i powinno się określić jeżeli nie ma celów – nie ma projektów,
  • dobrze jest nie pomylić celów projektu z jego rezultatami, bo to widać od razu i niepotrzebnie obniża punktację.

Grupy odbiorców

Elementem ważnym i wymagającym uzasadnienia (!) są grupy odbiorców. Warto tutaj też poświęcić chwilę dłużej na przemyślenie wymaganych od nas uzasadnień do każdej z określonych we wniosku grup. Trzeba pamiętać, że uzasadnienie zbyt ogólne może nie przekonać oceniających. Warto powołać się na badania, swoje dotychczasowe kontakty z grupą odbiorców, znajomość ich potrzeb, ale też znajomość dostępnej im oferty i zakres ich codziennych działań.

Nasze dokonania

Jeszcze jedna istotna rzecz: we wniosku można opisać maksymalnie 10 najważniejszych z punktu widzenia składającego wniosek wydarzeń przedstawiających przebieg kariery artystycznej lub naukowej. Pamiętajmy, aby często z naszego rozległego resume wybrać te aspekty, które podkreślą nasze atuty i będą stanowiły podporę w ewentualnym uzasadnieniu przyznania środków. Chodzi o to, żeby zaprezentować dobrze też samego siebie, nie tylko projekt: uwypuklić nasz profesjonalizm, gruntowne przygotowanie i konsekwencję zawodowych wyborów.

Wpisując na samym końcu naszego wniosku adres strony internetowej, czy profilu na portalu społecznościowym: upewnijmy się, że na pewno znajdują się na nim tylko takie treści, którymi chcielibyśmy podzielić się z komisją stypendialną. Niby drobiazg, a warto to wszystko dopiąć na ostatni guzik.

Co na koniec?

Na koniec klikamy „złóż wniosek”, a zaraz potem „wydrukuj potwierdzenie złożenia wniosku”. Nie wolno o tym zapomnieć. Następnie wymuskane portfolio i potwierdzenie złożenia wniosku nadajemy na poczcie – za potwierdzeniem odbioru. To też jest niezwykle istotne, bo potem jedyny dowód, jaki nam zostanie to ten mały skrawek papieru. Na koniec informacja mobilizująca: mamy czas do 15 kwietnia 2019. Tik-tak, tik-tak.

Trzymamy kciuki!

0 comment
0 FacebookEmail
EBOI

EBOI i formularz wniosku – Twoi nowi przyjaciele na jesienne dni

Kiedy już mamy pomysł na projekt, który powali zespół sterujący na łopatki, trzeba go przybrać w szaty formularza wniosku. Akurat ten opracowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego do jesiennych programów, jest… no, może nie jest sympatyczny, nie w każdym punkcie też najłatwiejszy, ale za to zdecydowanie nastawiony na współpracę z wnioskodawcami. Warto to wykorzystać.

Ale od początku…

Formularz wniosku do Programów Ministra Kultury jest przygotowany w specjalnym systemie EBOI – Elektronicznym Biurze Obsługi Interesanta. Jeżeli ktoś miał przyjemność zapoznać się bliżej z innym systemem wykorzystywanym w administracji publicznej: ePUAP, może odetchnąć z ulgą. EBOI jest lepszym, bardziej zdolnym i przystojniejszym bratem ePUAPu. Na tyle, na ile jest to możliwe jest przyjazny dla wnioskodawców, dzięki swoim funkcjonalnościom zasadniczo zmniejsza ryzyko popełnienia błędu formalnego, jest dosyć wydajny i raczej nie sprawia problemów technicznych. Co najistotniejsze dla wnioskodawców: pozwala zachowywać kopie robocze wniosków, tak długo, jak jest to konieczne, można więc wracać do swoich zapisków, rozwijać je, uzupełniać, edytować tak długo, jak wydaje się to niezbędne.

Proste, krótkie menu, łatwa rejestracja i logowanie. Świat formularzy wniosków stoi otworem.

Wypełniamy! Nie ma innego wyjścia

Formularz zawiera oczywistości, podstawowe dane, informacje o instytucji – to zazwyczaj nie przynosi większych trudności. Aczkolwiek, jest jeden punkt, na który oceniający zwracają tutaj szczególną uwagę, wcale nieoczywisty…

Większość rubryk, generalnie, wypełnia się „od ręki” – z niecierpliwością czekając na te naprawdę trudne, tam gdzie tabelka jest niepokojąco szeroka. Mimo wszystko, trochę przywykliśmy do wypełniania formularzy: przynajmniej raz do roku PIT, wszystkie kwestionariusze w lekarskich gabinetach, quizy i zabawy oparte o idee ankiety, wnioski z poprzednich lat… Jesteśmy z tym wszystkim za pan brat. Jednak jest coś, co po tym automacie naprawdę warto zrobić. W tej konkretniej sytuacji, kiedy walczymy o dofinansowanie fajnego projektu, na którego realizacji nam zależy,  naprawdę warto, zanim zacznie się wypełniać pola, które nie dotyczą adresu, numeru konta, czy kodu: przeczytać cały wniosek od początku do końca. Poznać jego strukturę, pytania, sposób sformułowania poleceń. To pokazuje nam, co dokładnie o naszym projekcie musimy wiedzieć, a co nie zawsze, nawet na etapie pisania aplikacji jest jasne.

Jak go przerobić na nasze?

Pól do wypełniania jest wiele, a odpowiedzi nie zawsze są oczywiste. Podczas pisania aplikacji, wpisywania treści w rubryczki i okienka, zwróćmy uwagę na logikę tego dokumentu, bo nasze działania muszą jej poniekąd odpowiadać. Jak to zrobić? Sposobów jest wiele, każdy z wnioskodawców tak naprawdę konstruuje swój system pracy nad wnioskiem. Jedno jest jednak pewne: harmonogram musi zgadzać się z kosztorysem, a opis ze wskaźnikami. Dwie rudymentarne zasady. To też pomaga dookreślać pomysł, zarysować go w konkretnej przestrzeni – zrobić pierwszy krok do jego realizacji. Nie jest to łatwe i często rozbieżności w tych przestrzeniach decydują o nieprzyznaniu dofinansowania i odpadnięciu z konkursu. Nie można się jednak poddawać, trzeba ćwiczyć, analizować i łączyć zapisy i regulaminowe wymogi z tym, co siedzi w głowach.

Kiedy się nie zgadza…

Bywają takie pomysły, skomplikowane, wielowątkowe, które „ciężko wytłumaczyć”. Co wtedy? Spróbować uprosić, ugryźć z drugiej strony. Ważne, aby:

  • nie pominąć żadnej z rubryk,
  • być konsekwentnym w sposobie zapisu danych we wniosku,
  • nie stosować skrótów myślowych,
  • nie wypełniać pól jedynie w połowie, czy jakiejś części,
  • wysłać wniosek o czasie. Całe szczęście, system jest skonstruowany w taki sposób, że jak tylko wykryje błąd, brak, niezgodność, to od razu to sygnalizuje. Ale czujnym należy pozostać!

Nie warto się poddawać. Pamiętajmy, że każda wypełniona aplikacja, to krok bliżej uzyskania dofinansowania i realizacji ciekawych projektów. W tym przypadku, jak w życiu: trzeba ćwiczyć.  W razie wątpliwości, jesteśmy zawsze do usług.

Zachęcamy do skorzystania z naszej pomocy, Good Books na posterunku i straży poprawnych wniosków.

0 comment
0 FacebookEmail
błędy we wnioskach do MKiDN

1. Zły tytuł projektu.

Zazwyczaj wnioskodawcy wybierają jedną z dwóch dróg:

a) wariant bezpieczniejszy – tytułują projekt bardzo formalnie, poważnie i wydawać mogłoby się stosownie do okazji, ale wtedy bardzo często zapominają na przykład, że ograniczona liczba znaków jest w każdym z boxów formularza, więc coś się niepokojąco urywa w połowie słowa. Dodatkowo, formalne tytuły mniej przyciągają uwagę, a podwyższają poprzeczkę – jeżeli tytuł jest już bardzo „profesjonalny” (czasami niestety, pretensjonalny) to oczekuje się od wniosku, że będzie odpowiadał w formie i treści swojemu tytułowi. Także trzeba uważać.

b) wariant bardziej ryzykowny – chwytliwy, czasami dowcipny tytuł. Tutaj warto zachować szczególną ostrożność, bo łatwo można przedobrzyć i dać się ponieść twórczym intuicjom, nie zawsze słusznym. Dobrze, żeby nie był zbyt abstrakcyjny i oderwany od meritum, bo tajemnica może w tym wypadku wywieźć nas w pole.

Niemniej, trzeba pamiętać, że dobry tytuł może przyciągnąć uwagę oceniającego, wprawić go w dobry nastrój, albo zwyczajnie zaintrygować. Warto skorzystać z tej opcji. Dodatkowo, w czasie ogłoszenia wyników, cała Polska go pozna (bo listy beneficjentów są bardzo szczegółowo studiowane przez wnioskodawców) i tym samym, już na etapie koncepcji można zadbać o darmową promocję zadania.

2. Kopiuj – wklej w pole „skrócony opis zadania” pierwszego akapitu pola „szczegółowy opis zadania”.

Nie należy robić tego z dwóch powodów. Po pierwsze: to od razu widać, bo te pola sąsiadują ze sobą i już na wstępie dajemy świadectwo braku profesjonalizmu. Po drugie, jak to w szkole często bywało: taka odpowiedź jest „nie na temat”. Skrócony opis zadania to nasza wizytówka, coś, co ma przyciągnąć uwagę, zaintrygować, zaciekawić. To również coś, co będzie wykorzystywane przy tworzeniu krótkich opisów na stronę internetową, media społecznościowe, druki promocyjne. Należy do tego podejść poważnie i z uwagą a nie traktować tego jak wstępny, „rozgrzewający” akapit szczegółowego opisu zadnia. Te dwie rzeczy nie łączą się.

3. Szczegółowy opis zadania nie opisuje zadania i jest ciągiem nielogicznych akapitów

Nie wyjaśnia zadania, nie mówi o jego celowości i nie analizuje jego przykładowego wpływu (na rozwój instytucji, społeczności lokalnej, danej dziedziny artystycznej, grupy docelowej etc.). Dodatkowo, nie uzasadnia jego realizacji i (o zgrozo!) zawiera np. elementy zadania w formie listy, bez komentarza, które – teoretycznie – mają przemawiać „same ze siebie”. Nie przemawiają.

4. Harmonogram zadania i kosztorys tworzone są całkowicie osobno i nie widać korelacji między nami.

Wszystkie działania podejmowane w projekcie generują koszty i są realizowane w konkretnym czasie. Nie zawsze są to koszty kwalifikowane, tym samym  najczęściej pomija się je albo w harmonogramie, albo w kosztorysie: „bo przecież nie chcemy na to pieniędzy” – być może nie chcemy, ale zrealizowanie tych elementów często jest kluczowe dla powodzenia całego projektu. Brakuje ich albo w kosztorysie albo w harmonogramie, tym samym: nie są one przygotowane z odpowiednią starannością i naprawdę, to od razu widać.

5. Złe opisy doświadczenia wnioskodawcy.

To pole jest prawie na końcu i od razu widać, że najczęściej jest traktowane po macoszemu przez wnioskodawców. A gdyby się tak logicznie zastanowić, to oceniający, po lekturze dobrze opracowanego i pomysłowego projektu, słusznie zastanawiają się: „ale czy oni podołają?”. I często nie mają skąd się tego dowiedzieć, bo opisy instytucji są niestety formułowane w taki sposób, że nic z tego nie wynika. Nie widać, jak wnioskodawca jest przygotowany do realizowania np. warsztatów dla dzieci, pomimo tego, że wpisuje, iż instytucja trzy lata temu otrzymała środki na realizację wykładów dla seniorów o ekologii…

0 comment
0 FacebookEmail
Programy Ministra Kultury

Stałym elementem trzeciego kwartału roku są aplikacje do programów Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wiadomo, w ubiegłym roku urządzono wszystkim nam – wnioskodawcom, beneficjentom, partnerom – niezłego psikusa, wstrzymując ogłoszenie konkursów prawie, że w nieskończoność. Było przy tym mnóstwo zamieszania, kłopotów z harmonogramami i kalendarzowego stresu: czy uda nam się wyrobić, czy poskładamy terminarze wszystkich uczestników, artystów, publiczności itd. Jednak w efekcie, dzięki programom powstało wiele ciekawych inicjatyw, wystaw, szkoleń, filmów, festiwali na najwyższym poziomie. Warto było! Warto też postarać się o środki na nowe pomysły, tym bardziej, że programy zostały niedawno ogłoszone i składać aplikacje należy już teraz. Dzisiaj radzimy, jak przygotować swój wniosek i zapraszamy na szkolenia i konsultacje z tworzenia aplikacji do MKiDN.

Nie daj się zaskoczyć

O co właściwie chodzi z tymi programami i skąd one się wzięły? Zastanawialiście się kiedyś? Programy są narzędziem (finansowym) w rękach ministra kultury, służącym dofinansowaniu najbardziej interesujących, wartościowych pod względem artystycznym, kulturowym, czy edukacyjnym projektów kulturalnych. O czym warto pamiętać, są jedyną możliwą platformą umożliwiającą transfer pieniędzy z budżetu państwa do: instytucji kultury, organizacji pozarządowych, kościołów i związków wyznaniowych, podmiotów prywatnych. Ministrowi wiążą ręce przepisy o finansach publicznych, dlatego też autorzy wszystkich pism  z prośbą o dofinansowanie jakiegoś projektu spotykają się z jedną odpowiedzią ze strony resortu: zapraszamy do złożenia wniosku w odpowiednim programie. Nie ma innego wyjścia, zachęcamy więc, by energię poświęcaną na przygotowanie obszernych pism włożyć w przygotowanie dobrego wniosku.

System konkursowy zapewnia większą transparentność, bo wnioski tylko pod względem formalnym oceniane są przez urzędników, czy pracowników instytucji zarządzającej danym programem, oceną merytoryczną zajmują się powołani do zespołów eksperci, na podstawie ich rekomendacji minister decyduje ostatecznie o dofinansowaniu.

Gra jest warta świeczki

Pieniędzy w programach (jak i samych programów) jest sporo. Oczywiście, te środki to kropla w morzu potrzeb, biją się o nie przecież instytucje z całego kraju. Niemniej, pozostańmy optymistami: z dobrym pomysłem, solidnie przygotowanym wnioskiem, mamy naprawdę dużą szansę, by uzupełnić nasz budżet na rok, a czasami nawet na dwa lub trzy lata (bo programy zakładają też możliwość dofinansowań wieloletnich). Trzeba wszystko dobrze zaplanować, działać według planu, a na pewno, coś uda się uszczknąć z tego ministerialnego tortu. W ubiegłym roku programów było 31. Każdy z osobnym budżetem, w sumie: ponad 340 milionów złotych! W tym roku jest bardzo podobnie, także warto powalczyć.

Czas, start!

Tak, rzeczywiście, czas jeszcze jest, do 30 listopada – czyli ostatniego dnia naboru, jeszcze ponad 2 tygodnie. Regulaminy niby zostały ogłoszone, ale projekty z wniosków ubiegłorocznych jeszcze nieskończone, a w instytucji roboty nie brakuje. Ale wróćcie pamięcią do poprzedniego roku. Programy ogłoszono późno, wybuchła ogólnopolska panika: jak to? Nie zdążymy! Nie damy rady! Nie uda się! A jakby… jakby tak zacząć przygotowywać aplikację już teraz, od dzisiaj? Dać sobie czas, zapewnić luksus i komfort stworzenia alternatyw, planów be, awaryjnych wyjść dla każdej sytuacji? Każdy wniosek, czy projekt to jest (na szczęście) skończone uniwersum – może przebiegać według określonej liczby scenariuszy – mając doświadczenie (i czas), łatwo można je przewidzieć. Jeżeli brakuje doświadczenia, macie nas. Pomożemy!

Co mi to da?

Luz. Bezpieczeństwo. Spokojną głowę. A z projektowego punktu widzenia: wczesne planowanie daje wiele możliwości m.in:

  • lepiej rozwinąć i dopracować projekt: np. przygotować analizy i badania, które mogę podnieść poziom przesłanego do oceny ekspertów wniosku, opracować lepszy opisu projektu i poszczególnych jego części (w tym wszystkim służymy pomocą), a także: skonsultowania go w szerszym gronie (Może właśnie z nami?);
  • lepiej skosztorysować projekt – przygotowując się do złożenia aplikacji z odpowiednim wyprzedzeniem mamy więcej możliwości – negocjacji, przygotowania wycen, wzięcia pod uwagę mnóstwa czynników, które mają wpływ na cenę usług, czy materiałów i co najważniejsze: więcej czasu zgromadzenie wkładu własnego (ha! W tym też możemy pomóc);
  • zarazić swoją ideą większą liczbę osób – zachęcić do współpracy profesjonalistów; tych fajnych gości, którzy dwa lata temu zrobili superwarsztaty albo tej znanej malarki, która świetnie pracuje z młodzieżą, albo tych z Wrocławia.
  • lepiej rozplanować wszystkie działania – stworzyć harmonogram, który nie będzie kolidował z innymi zadaniami, który da szansę rozwinąć się projektowi i rozliczyć go w regulaminowym czasie. Zwrotów dotacji lepiej unikać;
  • zapewnić lepszą promocję projektowi – to jest często pięta achillesowa projektów: fajny pomysł, a w ogóle o nim nie słychać. Wcześniejsze planowanie pozwoli zdobyć lepszych patronów medialnych, wynegocjować lepsze warunki umów patronackich (będzie na to po prostu więcej czasu), zorientować się w obłożeniach nośników reklamowych, ale też zaprosić do współpracy lepszych grafików.

Ostatni dzień nie jest dniem najlepszym

Ostatni dzień szkoły, jest dniem najlepszym. Ostatni dzień określony w regulaminie jako deadline składania wniosków nie jest dniem najlepszym na jego składanie. Z wielu względów. Mogą się wydarzyć rzeczy i sytuacje nieprzewidziane, losowe, które skutecznie nam uniemożliwią przesłanie aplikacji, której poświęciliśmy kilka tygodni naszej pracy. Wnioski do MKiDN składa się wyłącznie elektronicznie (pocztą do tej pory przesyłano jedynie potwierdzenie złożenia wniosku) w systemie, który generalnie dobrze i sprawnie działa, ale jak zacznie składać cała Polska… Albo może tym dniu nie będzie akurat dyrektora i trzeba będzie kombinować jak zdobyć podpis, czy ostateczną akceptację. W sytuacji idealnej, kiedy w przygotowanie wniosku jest zaangażowanych kilka osób (a nie jedna), warto też wszystkim zainteresowanym dać szansę i czas na poprawki, dopieszczenie całości, wygładzenie.

Wszyscy to wiedzą, ale czemu, warto przypomnieć: samo pisanie, tworzenie i kosztorysowanie projektów w ostatni dzień kończy się różnie – niekiedy realnym sukcesem w postaci dofinansowania, oczywiście – ale jest okupione niepotrzebnym stresem, wysiłkiem, hektolitrami kofeiny i potężnymi, nocnymi, dawkami cukru. Na kawę i ciastko lepiej iść w przyjemniejszej atmosferze, a po wciśnięciu „wyślij” nie warto się martwić, że „jeszcze mogłam/mogłem to dopisać”, „motyla noga, zapomniałam/zapomniałem o tym”, „wszędzie literówki – może nie zauważą”.

Niech topór nie wisi

Wcześniejsze zaplanowanie działań i przygotowanie do złożenia wniosku gwarantują nam spokój ducha, jasność myśli i brak natłoku obowiązków. Wszystko to sprawia, że projekty tylko zyskują: są lepiej dopracowane, sumiennie skosztorysowane, wygodnie rozłożone w czasie, doskonale opisane, a dzięki temu wszystkiemu: lepiej ocenianie i finansowane. To już brzmi jak przekonywanie przekonanych.

Tę samą taktykę można też zastosować przy ich ewaluacji. Zen, spokój ducha i czas na poprawki – bo jeżeli wniosek składamy wcześniej, to w przypadku ewentualnych błędów formalnych, osoby koordynujące program w danej instytucji, dają nam znać. A na poprawę raportu końcowego, warto dać sobie szansę tym bardziej.

Gdzie znaleźć pomoc?

Tutaj. W Good Books oferujemy szkolenia, które pomogą sprawnie przejść procedurę aplikacyjną. Krok po kroku wytłumaczymy jak zmierzyć się z formularzem wniosku, doradzimy, pomożemy zaplanować, zbadać i zdiagnozować, znaleźć partnerów. Pomożemy też z wkładem własnym. Służymy pomocą też przy konsultacjach gotowych już pomysłów. Wszystkiego, czego potrzebujesz.

Jeśli szukacie pomocy przy pisaniu wniosku albo chcecie sprawdzić jego poprawność, skorzystajcie z naszych usług w tym zakresie. W listopadzie odbędą się trzy szkolenia z tworzenia aplikacji do MKiDN: we Wrocławiu, Krakowie i Katowicach. Pracujemy w kameralnych grupach, dzięki czemu każdy uczestnik będzie miał szansę skonsultować swój wniosek z ekspertem i dopracować aplikację tak, żeby miała jak największe szanse na uzyskanie finansowania. Oprócz szkoleń prowadzimy również konsultacje online, podczas których macie aż 90 minut na indywidualne spotkanie z fachowcem.

Po więcej informacji zapraszamy na dotacjedlakultury.pl

0 comment
0 FacebookEmail

Moniuszko 2019 – Promesa

by Kalina
Moniuszko 2019

Moniuszko 2019 – Promesa

„Halka”, „Straszny dwór”… chyba jeszcze „Śpiewnik domowy”… Moniuszko, może i wielkim kompozytorem był, ale za to jego twórczość – jest powszechnie mało znana. A przyszły rok, 2019, został ogłoszony Rokiem Moniuszki, będzie to dwusetna rocznica jego urodzin.

Idąc tym tropem, Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego już teraz, ogłosił specjalny program Moniuszko 2019 – Promesa, którego celem jest upowszechnienie wiedzy o życiu i twórczości tego kompozytora.

Dwie sprawy wymagają objaśnienia od razu:

  • promesa, to po prostu rodzaj programu, który umożliwia przyznanie środków na realizację danego zadania, w roku poprzedzającym jego realizację,
  • w szerokim katalogu działań przewidzianych w ramach realizacji programu są nie tylko wydarzenia muzyczne: czyli program nie jest skierowany tylko do instytucji zajmujących się muzyką na co dzień.

Niestety, z różnych względów, twórczość Stanisława Moniuszki – kompozytora, dyrygenta, organisty, pedagoga – wedle założeń ministerialnego programu – nie znalazła należytego miejsca w kanonie polskiej muzyki. Wspierając różnego typu inicjatywy Ministerstwo ma w zamyśle upowszechnić jego dokonania, przybliżyć biografię, sprawić, iż pamięć o nim będzie żywa i cóż… bardziej szczegółowa.

Dlatego realizować zadania w ramach programu mogą wszystkie instytucje kultury, organizacje pozarządowe, podmioty gospodarcze, związki wyznaniowe, a także szkoły i uczelnie artystyczne. I całe szczęście! Dzięki temu równe szanse, by zdobyć środki na realizację dobrego projektu edukacyjnego, ma zarówno niewielka biblioteka, która w sekcji „muzyka” ma kilkanaście, czy kilkadziesiąt pozycji, jak i akademia czy szkoła o profilu muzycznym.  Dla organizatorów liczy się przede wszystkim pomysł, moniuszkowska inspiracja (jego twórczością, albo osobą) – jako element obowiązkowy oraz wszystko inne, co sprawi, że już za moment liczba słuchaczy jego tworów znacząco się powiększy.

Biblioteka i Moniuszko?

Można na wstępie mieć kilka wątpliwości. Co wspólnego mają biblioteki i Moniuszko – kompozytor: nie pisarz, czy poeta, literat.  Ale warto wyrwać się z tego chwilowego odrętwienia. Wszak wiele bibliotek daje na co dzień świadectwo, że ich działania wyszły daleko poza wypożyczanie księgozbiorów, spotkania autorskie i realizacje programów związanych stricte z książką. Dziś bibliotekarze należą do jednych z najbardziej kreatywnych pracowników sektora kultury.

Katalog zadań w programie jest bardzo szeroki: i tak, znajdziemy w nich np. wydarzenia literackie prezentujące inspiracje twórczością Moniuszki, ale też zabawy i gry twórcze, konkursy edukacyjne, wydarzenia plenerowe i wiele, wiele innych. Nic nie stoi na przeszkodzie, by wszystko połączyć (regulamin uwzględnia możliwość dofinansowania działań multidyscyplinarnych) i stworzyć np. konkurs edukacyjny dla dzieci/młodzieży, a najlepiej całych rodzin połączony z grą miejską, wykorzystującą nowe technologie!

Lokalny potencjał

W zupełnie komfortowej sytuacji są instytucje z Katowic, Torunia, Częstochowy,  Raciborza, czy Łodzi, o Warszawie nie wspominając – bo tam, można znaleźć pomniki i popiersia kompozytora, które warto wpisać i wykorzystać projektując działania w projekcie. Kto nam zabroni na chwilę „ożywić” te pomniki? Na różne sposoby; flash moby (w końcu muzycznej oprawy w przypadku Moniuszki nie zabraknie) na przykład w projektach są wciąż rzadko wykorzystywane – a takie niestandardowe działania mogą wyróżnić projekt na tle innych, bardziej konwencjonalnych.

Maków Mazowiecki! U Was zdaje się pomnika kompozytora nie ma, ale za to siedziba biblioteki znajduje się przy ulicy Stanisława Moniuszki – nie ma wymówek, ani nie ma ucieczki. Tak samo Żary – filia nr 3, Łańcut, Jawor, Filia Skolimów w Konstancinie – Jeziornej i wszyscy inni szczęściarze, którzy mają w swoich miejscowościach ulicę Moniuszki – wszak regulamin konkursu zakłada dofinansowanie działań związanych z animacją miejsc upamiętniających kompozytora. Warto przy tej okazji wspomnieć, że Moniuszko urodził się w maju, dokładnie 5, w trakcie długiego weekendu majowego, a w 2019 r. który, tak się korzystnie składa, przypada na niedzielę, także ze swoimi działaniami można śmiało wyjść poza mury instytucji!

Sam „Śpiewnik domowy” Moniuszki- to kopalnia pomysłów na projekty rodzinne, wielopokoleniowe, zakładające udział dzieci, młodzieży, seniorów (jest przecież wiele chórów, w których aktywnie uczestniczą Seniorki i Seniorzy!). Można złamać główne założenie autora i śpiewnik na początku zaprezentować nie w domu, ale poza nim, zainspirować innych do sięgnięcia po niego dopiero po powrocie z naszego wydarzenia.

Co jest najważniejsze?

1) Spojrzenie na postać i twórczość Stanisława Moniuszki ze współczesnej perspektywy, w taki sposób, by zainspirowała ona najpierw nas – edukatorów, animatorów do stworzenia interesującej propozycji dla naszych odbiorców. Warto też nawiązać współpracę z badaczami, artystami, edukatorami, którzy mają już doświadczenie w muzycznej, a najlepiej moniuszkowskiej materii. Rozszerzy to nasze instytucjonalne sieci i zapewni dodatkowe punkty podczas oceny merytorycznej wniosku.

2) Realizacja działań interaktywnych – łączących wiele wątków, różnych rodzajów aktywności, tak by możliwie maksymalnie zwiększyć udział odbiorców w realizacji zadania, poszerzając tym samym potencjał edukacyjny i animacyjny wniosku. To pozwala na realizację ciekawszych projektów, dodatkowo również jest wysoko punktowane.

3) Warto też pomyśleć o zaangażowaniu w realizację projektu różne grupy odbiorców, też osoby z niepełnosprawnościami oraz mające utrudniony dostęp do usług kulturalnych.

4) Dobrze jest pomyśleć o popularyzacji efektów swojej pracy szerokiemu gronu wraz z prawem do ich dalszego wykorzystania – bądźmy dumni, że nasze pomysły idą w świat!

Podsumowanie

Warto wytężyć głowy i podjąć się aplikowania. Na działania w programie można otrzymać między 10 000 zł (kwota minimalna), a 150 000 zł – jeżeli aplikujemy z projektem edukacyjnym, popularyzatorskim, czy 300 000 zł, jeżeli nasze działania mają charakter artystyczny, a czas na składanie wniosku mamy do 15 października. Także dwa tygodnie sumiennej pracy nad aplikacją – też jako dobra rozgrzewka przed aplikowaniem do programów ministra – przed nami, a korzyści płynące na realizację ciekawych i niestandardowych projektów właściwie nieograniczone.

Na aplikowanie są jeszcze 2 tygodnie. Warto próbować, bo każdy złożony wniosek to kolejna szansa, tym razem –  poniekąd muzyczna. Regulamin konkursu i wszystkie wytyczne znaleźć można tu: http://www.mkidn.gov.pl/pages/strona-glowna/finansowanie-i-mecenat/programy-ministra/programy-mkidn-2018/moniuszko.php.

0 comment
0 FacebookEmail

[mc4wp_form id=”896″]