Home szkolenia Ukraińcy w bibliotece

Ukraińcy w bibliotece

by Kalina
Ukraińcy w bibliotece

Ukraińcy – nowi czytelnicy w polskich bibliotekach

szkolenie dla bibliotekarzy

W Polsce mieszka już ponad 2 mln Ukraińców. Widać to zwłaszcza w wielkich miastach i na uczelniach wyższych – ale czy również w bibliotekach?

Bibliotekarze nigdy nie zostali zbadani pod kątem pracy z obcokrajowcami z Ukrainy. W Good Books szybko to zauważyliśmy i zaczęliśmy działać. Przygotowaliśmy ankiety, które wypełniali polscy bibliotekarze i Ukraińcy mieszkający w Polsce. Pomogło nam to przygotować diagnozę i zaprojektować warsztaty „Ukraińcy w bibliotece” skierowane do pracowników polskich bibliotek. Swój projekt zainaugurowaliśmy podczas spotkania w MBP Wrocław, które odbyło się w ramach programu „Dzień dobry we Wrocławiu” dofinansowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Ukraińcy w bibliotece

Podczas szkolenia w oczach bibliotekarzy było widać zainteresowanie tematem Ukraińców w bibliotece. Uczestnicy spotkania zadawali pytania i robili notatki. Najnowsze badania na Ukrainie, przeprowadzone przez data.chytomo.com pokazują, że aż 48% Ukraińców regularnie czyta. To znaczy, że w Polsce, a zwłaszcza we Wrocławiu, tkwi ogromny potencjał i warto zacząć myśleć o integracji.

Wnioski z ankiet, które wypełniali bibliotekarze w 2018-2019 roku pokazały, że potrzeby osób z Ukrainy w bibliotece nie są zdefiniowane. Intuicyjnie od razu można powiedzieć o przewadze braku znajomości języka polskiego ze strony nowo przybyłych oraz o braku książek pisanych cyrylicą po stronie polskich bibliotek.

Do 73% polskich bibliotek przychodzą Ukraińcy, a aż 6,6% badanych bibliotekarzy deklaruje, że w ich bibliotece jest zapisane ponad 100 osób z Ukrainy.

Projektujemy ofertę dla zagranicznego czytelnika

Jeżeli aż tyle osób zza granicy przychodzi do niektórych bibliotek w Polsce, to jest to bardzo dobry znak dla innych. Nawiązanie międzynarodowych kontaktów zaowocuje świeżymi pomysłami, pogłębioną wiedzą na temat Ukrainy i jej mieszkańców, większą ilością czytelników oraz rosnącym księgozbiorem w języku ukraińskim.

Warto pamiętać, że zdefiniowanie potrzeb i przygotowanie dobrze dostosowanej oferty, to dopiero początek. Następnym etapem, nie mniej ważnym, jest marketing. Co z tego, że zrobimy atrakcyjną ofertę, jeżeli nikt się o niej nie dowie? Oczywiście, można liczyć na pocztę pantoflową – jeden Ukrainiec przekaże drugiemu, że w bibliotece dzieje się coś  związanego z Ukrainą. Ale skuteczność takiej promocji jest znacznie ograniczona.

Działania skierowane do Ukraińców powinny być dostępne i zrozumiałe, a informacje o nich powinny pojawiać się w miejscach, w których są obecni. Ale przede wszystkim powinny być regularne. Jednorazowy post na Facebooku raczej nie zwróci na siebie uwagi. Ulotki, reklamy i posty najlepiej tworzyć w dostępnym dla Ukraińców języku – ukraińskim lub rosyjskim. Część z nich mieszka w Polsce, ale jeszcze nie rozmawia po polsku, chociaż sporo rozumie. Przyczyny są dwie: nieznajomość języka lub bariera językowa, czyli to, z czym boryka się każdy uczący się języka obcego.

Niewidzialne bariery

1. Ukrainiec zazwyczaj ma nie tylko barierę językową, wynikającą z bariery mentalnej, ale także barierę formalną. Kiedy już zwalczy w sobie lęk przyjścia do polskiej biblioteki i zobaczy formularz po polsku, to może sobie pomyśleć: “A jednak nie dzisiaj”. Bo sam nie wie na pewno, co mu dają do podpisania.

Do zastanowienia się: czy podpisałbyś jakieś dokumenty w języku obcym, będąc za granicą?

2. Z polskiej perspektywy może się wydawać, że wypełnienie formularza jest proste. Ale nie dla obcokrajowca, który przebywa w Polsce od niedawna. Co ma zrobić, kiedy nie posiada numeru PESEL, ale musi go wpisać? Co ma podać, kiedy widzi dwa pola na adres – zamieszkania i zameldowania?  Na Ukrainie w dokumentach zawsze jest tylko jedno pole – “adres” i każdy wie, że chodzi o adres zameldowania.

Do zastanowienia się: czy będąc za granicą, podałbyś komuś swój numer PESEL?

3. Rozwiązaniem może być przetłumaczenie regulaminu na ukraiński, jak to już zrobiła Miejska Biblioteka Publiczna we Wrocławiu. Przetłumaczenie formularzy na ukraiński pozwoli Ukraińcom poczuć się bardziej swojsko w zagranicznej bibliotece. Kolejne rozwiązanie to kursy językowe. A najlepszą i najprostszą propozycją jest nie bać się i rozmawiać samemu, zadawać pytania Ukraińcom, których się spotyka i poznawać historię ich losu. Każdy z nich jest jak osobna książka. Już na podstawie rozmowy można zdefiniować większość potrzeb. Pierwsze pytanie mogłoby dotyczyć chociażby ulubionego ukraińskiego pisarza czy poety. Odpowiedź pomoże obu stronom: bibliotekarzowi, bo dowie się czegoś o ukraińskiej literaturze, Ukraińcom, bo zobaczą zainteresowanie ich kulturą i chętniej o tym opowiedzą.

Do zastanowienia się: czy będąc za granicą i widząc, że ktoś jest ciekawy polskiej kultury i literatury, nie odczuwasz dumy i chęci podzielenia się jak największą ilością informacji?

Dlaczego warto zachęcać Ukraińców do odwiedzenia biblioteki?

Jak wspomniałam, w Polsce mieszka ponad 2 mln Ukraińców. Jest to grupa czytająca, więc dla biblioteki pojawia się wraz z nią szansa na pozyskanie nowych użytkowników. Języki polski i ukraiński mają podobne słownictwo aż w 70%, a Ukraińcy z Polakami porozumieją się w swoich językach, pod warunkiem, że mówią powoli. Czytający Ukraińcy i polskie biblioteki mają podobne oczekiwania i potrzeby. Biblioteka chciałaby przyciągnąć więcej osób, a Ukraińcy chętnie by ją odwiedzili, tylko jeszcze nie wiedzą, że znajdą w niej coś dla siebie.

Miejska Biblioteka we Wrocławiu już działa. Projekt “Dzień dobry we Wrocławiu” jest bardzo dobrym pomysłem na pokazanie Ukraińcom, że ktoś na nich czeka z otwartymi ramionami. Czeka i jest gotów współpracować jako partner. Biblioteka daje przestrzeń oraz książki po ukraińsku. Obecnie tych pisanych cyrylicą nie ma bardzo dużo, ale kiedy każdy mieszkający we Wrocławiu Ukrainiec przyniesie do biblioteki chociaż jedną książkę w swoim języku, to zbierze się niezły księgozbiór.

“Przeczytałeś? Przynieś książkę do biblioteki!”

Książki po ukraińsku można przynieść nie tylko do każdej filii miejskiej biblioteki, ale także do CUKRu na ul.Ruskiej 46a oraz do Lwowskiej Okręgowej Biblioteki dla Dzieci we Lwowie.

Do dziś udało się zebrać kilka pudeł z książkami pisanymi cyrylicą, ale na skalę Wrocławia jest to zdecydowanie za mało. Obecnie mieszka tu ponad 600 tys.osób, a co dziesiąty, jeżeli ufać statystykom, pochodzi z Ukrainy. 4-5 pudełek książek to jest nic na szacowane 60 tys. osób.

 

Zdjęcia: Sylwia Olszewska-Tracz, MBP Wrocław

Zobacz także